niedziela, 9 maja 2010
to już tak blisko... :D
Do wyjazdu zostało coraz mniej dni... Jeszcze mniej czasu zostało Piotrowi bo zaledwie 3 dni, Ani - prawie tydzień. Tak się wszystko złożyło, że Ania dolatuje do Kathmandu dopiero w niedziele, zostaje na noc sama i w poniedziałkowy poranek, kiedy juz współtowarzysze Piotra odprawią sie w droge powrotną do Warszawy spotka się razem z Piotrem aby wylecieć odrazu do punktu startowego naszego treku. Nie podjeliśmy jeszcze ostatecznej decyzji co do naszej trasy, ustalilismy jednak, ze Piotr będąc wcześniej w KTM zasięgnie informacji na temat warunków pogodowych i wszelkich innych spraw mogących zaważyć na bezpieczeństwie i skali trudności na trasie. To pomoże nam wybrać najciekawszą drogę. Nasze typy zawęziyły się do dwóch. Największy problem w rejonie everestu może stanowić nadchodzący monsun z którym wiążą się ulewne deszcze, śliska nawierzchnia skalna i przede wszystkim brak przejrzystości powietrza... Drugi wybór to Dolpo, tu pogoda moze byc znacznie lepsza lecz góry nie sa juz tak imponujace...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz