wtorek, 18 maja 2010

Phakding - Namche Bazaar

Rozpoczelismy wzdluz rzeki Dudh Kosi przechodzac z brzegu na brzeg mostami linowymi. Droga z poczatku wydawala nam sie przejemna, kolana oswoily sie z ciezarem plecakow ktorzy jako jedyni niesiemy sami bez pomocy tragarzy. Od Jorsale zaczyna sie trawersujace podejscie na wysokosc 3450m. Ten ostatni odcinek mierzacy 2,5 km zajal nam ponad 2godziny i wykonczyl nas calkiem. Szerpowie nosili bale drewniane na budowe domu wazace 140kg. Dla nas waga 15-20kg byla i tak ogomnym ladunkiem. Bylo bardzo ciezko. Po 8 godzinach wspinaczki dotarlismy do stolicy Szerpow - Namche Bazaar. Jest to miasteczko osadzone na zboczu przypminajace swoim umiejscowieniem amfiteatr. Prosta kwatera, publiczny prysznic (ale z ciepla woda!!), duzo weglowodanow przed snem i tak skonczyl sie nasz makabryczny dzien :). Widoki coraz bardziej wyskogorskie, surowe, choc wciaz nad glowami wiszaca mgla. W najblizszym czasie spodziewamy sie monsunu choc jeszcze nie wiemy jak bedzie wygladal na tej wysokosci. Przewidujemy snieg. Wczoraj w bazie pod everestem bylo -14C w nocy, chcemy tam spac pod nammiotem (w koncu zabrlismy bardzo duzo jedzenia i caly sprzet do biwaku).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz