sobota, 22 maja 2010
Dingboche
Jestesmy w Dingboche 4350. Jutro idziemy do Chukung na 4850 i tam zostajemy na noc. Rano nastepnego dnia wchodzimy na maly szczycik ;) Chukung Ri 5550 i schodzimy spowrotem do Chukung. Kolejnego dnia atakujemy przelecz Kongma La 5550. Zaczynamy o 4 rano i w zaleznosci od tego jak daleko uda nam sie przejsc bedziemy spali pod namiotem przed albo za sama przelecza. Docelowo schodzimy do Lobuche (moze uda sie na 1 raz). Nastepnego dnia idziemy do bazy pod everestem i tam zostajemy na noc. Kilka dni temu bylo tam -14 C :) mamy puchowki wiec sie nie martwimy i wy tez sie nie martwcie bo wszystko u nas ok, jestesmy zdrowi, wchodzimy powoli i nie mamy choroby wysokosciowej. Nie ma tutaj sieci gsm. Wciagu dnia piekna pogoda.Widoki powalaja. Raz dziennie wlaczamy telefon satelitarny, wiec piszcie smsy jesli chcecie sie skontaktowac z nami (1,2 zl za sms ;). My bedziemy pisac 2 razy w tyg. Mama Ani ma numer. Pozdrawiamy. JEST JAK W BAJCE I KAZDY DZIEN JEST DLA NAS NIESAMOWITYM PRZEZYCIEM.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Kochani! chociaż przyszło nam być na innych wysokościach każdy dzień również był niesamowitym przeżyciem;) niestety ChRL nie pozwalała nam śledzić waszego bloga, także teraz dopiero jesteśmy z Wami! Gorąco pozdrawiamy, dużo sił życzymy w dalszych zmaganiach, czekamy na dalsze opowieści pozwalające nam chociaż na chwilę być bliżej waszych przeżyć! Ania i Waldek
OdpowiedzUsuń